Duża liczba odpowiedzi robi wrażenie. Nie wystarcza jednak, żeby powiedzieć, jak często niepłodność występuje w całym kraju. Publikacja oparta na Narodowym Teście Płodności jest okazją do ważnej lekcji: trzeba sprawdzić, kto odpowiedział, o co dokładnie pytano i do kogo wolno odnieść wynik.
Nie chodzi o unieważnienie doświadczeń respondentów. Zgłaszane trudności są istotne, również gdy nie zostały jeszcze potwierdzone w dokumentacji medycznej. Chodzi o granice wnioskowania. Ankieta może pomóc zrozumieć potrzeby jej uczestników, ale nie każda ankieta może zmierzyć częstość choroby w Polsce. Nazwa „narodowy” opisuje projekt; sama nie jest certyfikatem reprezentatywności.
Kogo rzeczywiście zbadano?
Autorzy analizowali pierwszych 8000 dorosłych uczestników internetowego projektu prowadzonego w 2024 roku. Test rozpowszechniano przez Medonet, media krajowe i kanały społecznościowe. Udział był dobrowolny, anonimowy i bez wynagrodzenia. Respondenci zgłaszali się sami. Nie wylosowano ich z populacji dorosłych Polaków. W metodach autorzy określają tę grupę jako próbę dogodnościową, a nie probabilistycznie reprezentatywną. Pilarczyk i wsp., metody, s. 5.
To zasadnicza różnica. W badaniu internetowym najpierw trzeba zetknąć się z zaproszeniem, następnie zainteresować tematem i zdecydować się odpowiedzieć. Osoby aktualnie poszukujące informacji o płodności mogą mieć inną motywację niż osoby, których temat nie dotyczy. Nie wiemy, jak wyglądałyby odpowiedzi tych, którzy testu nie zobaczyli albo go pominęli.
Zasięg ogólnokrajowy nie rozwiązuje tego problemu. Można zebrać odpowiedzi z wielu miejsc i nadal nie uzyskać przekroju populacji. Również powiększenie liczebności nie zmienia samoselekcji w losowanie. Więcej odpowiedzi może precyzyjniej opisywać wybraną grupę, niekoniecznie trafniej opisywać wszystkich.
Ważne sprostowanie: główna analiza nie obejmowała nigdy niestarających się
Rzetelna krytyka musi uwzględniać to, co autorzy rzeczywiście zrobili. Z głównej analizy wyłączono 1243 osoby deklarujące, że jeszcze nie próbowały uzyskać ciąży, oraz 1225 osób, dla których pytanie nie miało zastosowania. Pozostało 5532 uczestników: 3316 kobiet i 2216 mężczyzn. Były to osoby, które kiedykolwiek podejmowały starania, niekoniecznie wyłącznie starające się obecnie. Metody i wyniki, s. 7 oraz 12.
Nie wolno więc twierdzić, że główny wynik uzyskano, wrzucając osoby nigdy niestarające się do tej samej analizy. Taki zarzut byłby nieprawdziwy. Można natomiast pytać, jak różna historia starań, czas ich trwania i moment wystąpienia trudności wpływają na porównywanie uczestników. Rozróżnienie „kiedykolwiek” i „obecnie” jest tu ważniejsze niż chwytliwy skrót.
Co oznacza 28,9%?
W głównej grupie 1601 z 5532 respondentów zgłaszało problemy zdrowia rozrodczego podczas starań. Daje to 28,9%. Wśród kobiet było to 1215 z 3316, czyli 36,6%, a wśród mężczyzn 386 z 2216, czyli 17,4%. Są to proporcje w określonej próbie ankietowej. Nie oznaczają, że 28,9% Polaków ma klinicznie rozpoznaną niepłodność. Tabela 3, s. 36.
Pytanie dotyczyło tego, czy podczas starań kiedykolwiek wystąpiły problemy ze zdrowiem rozrodczym; jako przykłady podawano ponad rok starań lub rozpoznanie niepłodności. Odpowiedź była deklaracją uczestnika. Nie jest to to samo co jednolite zastosowanie kryteriów diagnostycznych i niezależne potwierdzenie ich u każdej osoby.
Autorzy sami zaznaczają, że grupy mogą łączyć osoby z rozpoznaniem, osoby w trakcie diagnostyki i osoby doświadczające trudności lub dystresu związanego ze staraniami. Te doświadczenia zasługują na uwagę, lecz nie są jedną klinicznie zweryfikowaną kategorią. Ograniczenia, s. 23–24.
Trzy procenty, trzy różne znaczenia
W pracy pojawiają się również 20,0% oraz 14,0%. Nie należy wybierać jednej z tych liczb według tego, która najlepiej pasuje do nagłówka. Wartość 20,0% odnosi się do tych samych 1601 odpowiedzi o problemach, ale liczonych wśród wszystkich 8000 respondentów. Z kolei 14,0% to 1122 osoby zaklasyfikowane według innej, złożonej definicji w pełnej próbie. Tabela 2, s. 35, oraz definicje, s. 7–8.
Ta dodatkowa definicja uwzględniała deklarowane rozpoznanie przez specjalistę albo połączenie ponad roku starań z poszukiwaniem pomocy związanej z płodnością w ostatnim roku. Pozostałe osoby trafiały do kategorii bez problemów. Analizy opisowe stosujące tę definicję obejmowały całe 8000, niezależnie od historii starań.
To uzasadnia krytyczne pytanie o mieszanie osób o różnej możliwości zauważenia problemu w dodatkowych porównaniach. Nie uzasadnia natomiast przeniesienia tego zarzutu na główną analizę 5532 osób. Definicję wyniku i mianownik trzeba przenosić razem z liczbą. Bez nich procent staje się informacją pozornie precyzyjną.
Dlaczego struktura próby ma znaczenie?
W całej grupie 8000 respondentów 56,7% miało tytuł magistra, a 29,2% mieszkało w miastach liczących ponad 500 tysięcy mieszkańców. To charakterystyka wszystkich uczestników, nie osobne dane o głównej podgrupie 5532. Autorzy wskazują na wyraźne ukierunkowanie demograficzne próby i ograniczoną możliwość uogólnienia. Opis uczestników i ograniczenia, s. 9–10 oraz 23.
Wykształcenie, dostęp do informacji, rozpoznanie własnych objawów i kontakt z opieką mogą wpływać na to, kto odpowiada oraz co zgłasza. Nie trzeba przypisywać respondentom żadnych złych intencji, żeby dostrzec ten problem. To właściwość sposobu rekrutacji. Krytyka dotyczy metody, nie wiarygodności czy wartości poszczególnych osób.
Korelacja z suplementami nie dowodzi ich szkodliwości
Wyniki wykazywały związki między zgłaszaniem trudności a używaniem suplementów wspierających rozrodczość lub podejmowaniem określonych zachowań podczas starań. Taki obraz może powstać dlatego, że osoby napotykające problem intensywniej szukają pomocy. Nie dowodzi, że preparat wywołał problem. Nie dowodzi też, że go leczy. Dyskusja, s. 21–23.
W przekrojowej ankiecie często trudno ustalić kolejność zdarzeń. Czy dane zachowanie poprzedzało trudności, czy było reakcją na nie? Czy istniała wspólna przyczyna obu? Odwrócona przyczynowość jest tutaj rozsądnym wyjaśnieniem, ale nadal wyjaśnieniem wymagającym ostrożności. Nie należy zamieniać jej w udowodnioną historię każdego uczestnika.
„Skorygowano” nie oznacza „wyrównano wszystko”
Autorzy zastosowali osobne modele regresji dla poszczególnych predyktorów, uwzględniając wiek jako zmienną korygującą. Nie był to jeden model wyrównujący wszystkie potencjalne różnice między uczestnikami. Zastosowano korektę wielokrotnych porównań dla głównych analiz, ale nie dla wszystkich szczegółowych składników suplementów i zachowań. Analiza statystyczna, s. 8–9.
To nie przekreśla wyników. Określa jednak ich zakres. Związek po uwzględnieniu wieku nadal może zależeć od innych cech, których nie uwzględniono lub nie zmierzono wystarczająco szczegółowo. Szczególnie ostrożnie trzeba interpretować nieoczekiwane zależności, zamiast traktować je jako nową instrukcję profilaktyki.
Co z badania pozostaje wartościowego?
Ankieta dokumentuje, jak określona grupa użytkowników internetu opisuje własne doświadczenia. Może pomóc formułować pytania do dalszych badań i dostrzegać potrzeby edukacyjne. Pokazuje też, dlaczego komunikacja o płodności wymaga jasnego rozróżnienia objawu, samooceny, diagnozy i zachowania podejmowanego w poszukiwaniu pomocy.
Nie trzeba wybierać między bezkrytycznym zachwytem a stwierdzeniem, że badanie jest bezwartościowe. Można uznać jego użyteczność opisową i jednocześnie stanowczo odrzucić przedstawianie wyniku jako reprezentatywnego oszacowania dla kraju. Co istotne, ograniczenie to zostało przez autorów wyraźnie ujawnione. Uczciwa krytyka powinna to odnotować.
Jak czytać następny nagłówek o płodności?
Przykładowo zdanie „niemal co trzecia osoba miała problem” jest niepełne. Czy chodzi o wszystkie osoby dorosłe, osoby planujące rodzicielstwo, osoby po określonym czasie starań, czy użytkowników, którzy dobrowolnie odpowiedzieli na pytanie? Każda z tych grup może mieć inny wynik. Dopowiedzenie mianownika nie jest akademickim szczegółem. To część samego ustalenia, bez której czytelnik otrzymuje inną wiadomość niż ta, którą wspierają dane.
Podobnie ostrożnie trzeba czytać porównanie kobiet i mężczyzn. W tej ankiecie porównywano odpowiedzi respondentów, a nie niezależnie zweryfikowane przyczyny trudności w dobranych parach. Wyższy odsetek zgłoszeń w jednej grupie nie oznacza automatycznie większego udziału tej płci w przyczynach niepłodności par. Zmiana takiego wyniku w obwiniający komunikat byłaby zarówno metodologicznie błędna, jak i niepotrzebnie krzywdząca.
Jeszcze innym skrótem jest potraktowanie braku zgłoszenia jako dowodu prawidłowej płodności. Ankieta opisuje odpowiedź w określonym momencie i przy określonym pytaniu. Nie jest badaniem diagnostycznym każdego uczestnika. Także odpowiedź „nie dotyczy” nie oznacza wyniku testu potwierdzającego zdrowie. Właśnie dlatego sposób traktowania takich odpowiedzi wymaga jawnego przedstawienia, a nie ukrycia w jednym wspólnym procentowym podsumowaniu.
Najlepsza komunikacja nie musi usuwać liczb. Powinna nadać im właściwy podpis. Zamiast zastępować odsetek ogólnym alarmem, można pokazać schemat: wszyscy respondenci, wyłączenia, właściwa grupa analityczna i definicja odpowiedzi. Wówczas odbiorca widzi, co wynika z badania, a co pozostaje pytaniem. Taki sposób przedstawienia jest mniej sensacyjny, lecz znacznie bardziej użyteczny dla pacjentów, lekarzy i osób planujących edukację zdrowotną.
Przed udostępnieniem procentu warto zadać cztery pytania: kto mógł wejść do badania, kto faktycznie odpowiedział, jak zdefiniowano problem i z jakiego mianownika obliczono wynik? Następnie sprawdzić, czy nagłówek mówi o respondentach, czy bezpodstawnie przenosi wynik na całe społeczeństwo. To krótka kontrola, która chroni przed bardzo dużą zmianą znaczenia.
Najuczciwszy wniosek brzmi: w samowybranej grupie osób, które kiedykolwiek podejmowały starania, 28,9% zgłaszało trudności. Badanie nie ustala reprezentatywnej częstości klinicznej niepłodności w Polsce. Ani duża liczba odpowiedzi, ani ogólnokrajowa nazwa nie pozwalają pominąć tego zastrzeżenia.
Źródło i przejrzystość
Pilarczyk R i wsp. Self-reported fertility problems and their socio-demographic and health correlates: a cross-sectional online survey of 8000 Polish adults. Reproduction and Fertility, accepted manuscript, 2026. DOI: 10.1530/RAF-26-0056.
Autorzy deklarują brak konfliktu interesów i brak zewnętrznego finansowania badania. Opłatę publikacyjną pokrył Wydział Medyczny Politechniki Wrocławskiej. Afiliacje obejmują Medonet oraz Labplus R&D; same afiliacje nie dowodzą stronniczości. Niniejszy tekst jest komentarzem metodologicznym opartym na pełnym manuskrypcie, nie indywidualną poradą medyczną.