Dodatkowa laparoskopia przy resekcji przegrody macicy: ważne jest wskazanie, nie samo „więcej”

Koncepcyjna ilustracja instrumentów, listy pytań i znaku zapytania; nie anatomia pacjentki, instrukcja zabiegu ani dane badania.

Autorska ilustracja koncepcyjna; nie przedstawia anatomii pacjentki, przebiegu operacji ani danych z badania.

Czy podczas histeroskopowego usuwania przegrody macicy warto dodatkowo wykonać laparoskopię? To pytanie nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich pacjentek. Można bowiem pytać o dwie różne rzeczy: czy dodatkowa procedura zwiększa szansę na urodzenie dziecka oraz czy jest potrzebna do oceny innych nieprawidłowości lub zapewnienia bezpieczeństwa konkretnej operacji. Badanie opublikowane 18 września 2026 roku w „Frontiers in Reproductive Health” pomaga rozdzielić te kwestie. Nie daje jednak podstaw do samodzielnego odwoływania zaplanowanego zabiegu.

Najważniejszy wynik jest ostrożny: w analizowanej kohorcie nie wykazano statystycznie istotnego związku dodatkowej laparoskopii z głównymi wynikami rozrodczymi. To nie jest dowód, że obie strategie są równoważne albo że laparoskopia nigdy nie jest potrzebna.

Co rzeczywiście porównano?

Lu i współautorzy przeanalizowali retrospektywnie dokumentację pacjentek operowanych w jednym ośrodku w Chengdu w latach 2017–2024. Wszystkie kobiety uwzględnione w końcowym porównaniu przeszły histeroskopową resekcję przegrody. U części wykonano dodatkowo laparoskopię, służącą m.in. oglądaniu zewnętrznego zarysu macicy, monitorowaniu zakresu nacięcia i ocenie miednicy.

Z początkowo zidentyfikowanych 512 pacjentek do analizy włączono 361. Wyłączano m.in. osoby bez resekcji, bez wymaganych danych lub obserwacji oraz z innymi równoczesnymi procedurami mogącymi wpływać na wyniki rozrodu. Samą histeroskopię wykonano u 241 kobiet, a histeroskopię z laparoskopią u 120. Mediana czasu obserwacji wynosiła odpowiednio 40 i 39 miesięcy.

To istotny kontekst: nie porównywano resekcji przegrody z postępowaniem bez operacji. Badanie nie rozstrzyga więc, czy usunięcie przegrody zwiększa szanse na dziecko u każdej kobiety, u której ją rozpoznano. Ocenia węższe pytanie — dodatkową laparoskopię u pacjentek już zakwalifikowanych do resekcji.

Jakie były wyniki?

Co najmniej jedną ciążę po zabiegu odnotowano u 137 z 241 kobiet po samej histeroskopii, czyli u 56,8%, oraz u 73 ze 120 kobiet po obu procedurach, czyli u 60,8%. Co najmniej jedno żywe urodzenie odnotowano odpowiednio u 103 z 241 kobiet, czyli u 42,7%, i u 47 ze 120, czyli u 39,2%. Różnice nie były statystycznie istotne.

Mianowniki obejmują kobiety w danej grupie, a nie liczbę transferów zarodków, cykli leczenia czy wszystkich ciąż. „Co najmniej jedno żywe urodzenie” nie jest tym samym wynikiem co liczba urodzonych dzieci. Jeżeli pacjentka miała więcej niż jedną ciążę, nie zmienia to tej definicji głównego punktu końcowego.

Autorzy uwzględnili w analizach m.in. wiek, BMI, historię rozrodu, niepłodność, wskazanie do operacji, rok zabiegu, czas obserwacji i klasyfikację przegrody. Główne analizy po tej korekcie również nie wykazały istotnego związku dodatkowej laparoskopii z ciążą ani żywym urodzeniem. Podobny obraz uzyskano w analizach czasu do pierwszej ciąży i dodatkowych analizach wrażliwości.

W modelu uwzględniającym klasyfikację ESHRE/ESGE skorygowany iloraz szans wyniósł 0,82 dla żywego urodzenia (95% CI 0,47–1,44) i 1,27 dla ciąży (0,72–2,23). Są to ilorazy szans (OR), nie ryzyko względne ani bezpośrednia zmiana prawdopodobieństwa.

Dlaczego nie można powiedzieć „obie metody działają tak samo”?

Brak statystycznie istotnej różnicy nie jest dowodem równoważności. Wynik zależy od liczby uczestniczek i zdarzeń, precyzji oszacowania oraz sposobu doboru grup. Badanie może nie wykryć różnicy, która istnieje, albo dawać przedział wyników obejmujący zarówno potencjalną korzyść, jak i brak korzyści.

Tutaj nie przeprowadzono losowania. Lekarze wybierali dodatkową laparoskopię, biorąc pod uwagę obraz anatomiczny, podejrzenie innych zmian oraz bezpieczeństwo operacji. Pacjentki, którym ją proponowano, mogły więc różnić się od pozostałych w sposób nie w pełni opisany w dokumentacji. Zjawisko to nazywa się zakłóceniem związanym ze wskazaniem do leczenia. Statystyczne uwzględnienie zapisanych cech jest pomocne, lecz nie usuwa wszystkich takich różnic.

W dokumentacji mogły być niekompletne informacje o endometriozie, zrostach, stanie jajowodów czy złożoności anatomii. Różniły się też niektóre elementy postępowania pooperacyjnego. Dlatego z tego porównania nie należy tworzyć prostego rankingu „lepszej” i „gorszej” operacji.

Co z bezpieczeństwem i brakującymi pomiarami?

W całej kohorcie odnotowano tylko trzy powikłania. To za mało, aby rzetelnie dowodzić identycznego bezpieczeństwa obu strategii. Niewykazanie różnicy nie wyklucza, że laparoskopowe monitorowanie może być przydatne przy szczególnie złożonej anatomii lub większym ryzyku śródoperacyjnym. To osobne pytanie od wpływu na prawdopodobieństwo ciąży.

Kolejne ograniczenie dotyczyło głębokości przegrody. Nie wszystkie opisy badań pozwalały ją wiarygodnie odtworzyć, a brak danych występował nierównomiernie w grupach. Analizy obejmujące tylko kobiety z kompletem pomiarów mogą z tego powodu opisywać wybraną podgrupę, nie całą kohortę. Nie wolno wyjmować pojedynczego wyniku z takiej analizy i ogłaszać na jego podstawie, że laparoskopia szkodzi płodności.

Autorzy badali też możliwe znaczenie głębokości i typu przegrody. Eksploracyjnych progów wyznaczonych na podstawie tej próby nie zwalidowano zewnętrznie. Nie powinny stawać się internetowym kalkulatorem indywidualnej szansy na dziecko ani samodzielnym wskazaniem do operacji.

Jak wykorzystać to podczas konsultacji?

Praktyczna wartość publikacji polega przede wszystkim na doprecyzowaniu celu dodatkowej procedury. „Wykonamy więcej” nie jest wystarczającym wyjaśnieniem. Z drugiej strony „badanie nie wykazało lepszej płodności” nie oznacza, że trzeba pominąć ocenę innych wskazań.

Można przygotować następujące pytania:

  • Jaki konkretny problem ma wyjaśnić dodatkowa laparoskopia w mojej sytuacji?
  • Czy chodzi o wynik rozrodczy, podejrzenie innych zmian, niepewność anatomii, czy bezpieczeństwo zabiegu?
  • Jak uzyskana informacja zmieni plan postępowania?
  • Jakie są indywidualne korzyści, ryzyka i możliwe alternatywy?

To propozycje rozmowy, nie zwalidowana lista kwalifikująca do zabiegu. Odpowiedź wymaga znajomości obrazu badań, historii choroby i planowanej operacji. Nie należy na podstawie jednego wyniku zmieniać leczenia samodzielnie.

Wniosek bez nadinterpretacji

Badanie nie dostarcza przekonującego dowodu, że rutynowe dodawanie laparoskopii wyłącznie z nadzieją na lepszy wynik rozrodczy poprawia ten wynik. Jednocześnie nie podważa jej indywidualnych wskazań diagnostycznych lub związanych z bezpieczeństwem. Ponieważ jest retrospektywne i jednoośrodkowe, nie ustanawia uniwersalnej reguły leczenia. Najbardziej użyteczny przekaz brzmi: dodatkowa procedura powinna mieć jasno określony cel, a jej uzasadnienie powinno być zrozumiałe dla pacjentki.

Źródło i przejrzystość

Lu Y, Su M, Yuan Q, He L. Association of concomitant laparoscopy with reproductive outcomes after hysteroscopic septum resection: a longitudinal cohort study. Frontiers in Reproductive Health, 18.09.2026. Pełny tekst i DOI.

Autorzy deklarują finansowanie z programów instytucjonalnych, publicznych i stypendialnych oraz brak komercyjnych lub finansowych relacji stanowiących potencjalny konflikt interesów. Artykuł udostępniono na licencji CC BY. To opracowanie edukacyjne pełnego tekstu, nie indywidualna porada ani niezależny audyt danych pacjentek.

Autor: prof. dr hab. n. med. Krzysztof Łukaszuk