ICSI jest jedną z najważniejszych technologii medycyny rozrodu. Bezpośrednie wstrzyknięcie pojedynczego plemnika do komórki jajowej umożliwiło leczenie wielu par z ciężkim czynnikiem męskim. Z czasem metoda zaczęła być jednak stosowana znacznie szerzej — także wtedy, gdy jakość nasienia nie stanowi ciężkiego problemu.
Czy bardziej zaawansowana technika automatycznie zwiększa szansę na dziecko? Najnowsza metaanaliza randomizowanych badań odpowiada: w populacji bez ciężkiego czynnika męskiego — nie.
Najważniejszy wynik: żywe urodzenie
W przeglądzie opublikowanym w „Human Reproduction” uwzględniono sześć wiarygodnych badań z randomizacją. Dla wyniku żywego urodzenia dostępne były cztery badania i 1438 uczestników. Żywe urodzenie uzyskano u 32,8% par po ICSI i u 34,5% po klasycznym IVF. Względne ryzyko wynosiło 0,96, a 95-procentowy przedział ufności 0,85–1,09.
Skumulowany odsetek żywych urodzeń — uwzględniający kolejne transfery z jednego pobrania oocytów — wynosił 43,2% po ICSI i 47,4% po cIVF. Również tutaj nie wykazano przewagi ICSI. Podobnie wyglądały wyniki ciąży klinicznej: 37,7% i 39,4%.
To nie dowodzi, że ICSI jest gorsze w każdym przypadku. Dowodzi, że jego rutynowe dodawanie bez właściwego wskazania nie poprawia najważniejszego wyniku leczenia na poziomie populacji.
Czy ICSI chroni przed całkowitym brakiem zapłodnienia?
To obawa, której nie można bagatelizować. Para przechodzi stymulację, punkcję i ogromne napięcie, a następnego dnia może usłyszeć, że nie zapłodniła się żadna komórka. Taki wynik może wystąpić po klasycznym IVF, ale także po ICSI.
W metaanalizie całkowity brak zapłodnienia wystąpił w 4,3% cykli po ICSI i 5,0% po cIVF. Różnica nie była istotna. W podgrupie prawidłowego lub nieciężkiego czynnika męskiego było to odpowiednio 4,0% i 4,5%.
Duże badanie INVICSI, przeprowadzone w sześciu duńskich klinikach wśród kobiet rozpoczynających pierwszy cykl, dało jeszcze bardziej wymowny wynik: TFF wystąpił u 4,8% po ICSI i u 3,7% po klasycznym IVF. Przedział ufności był szeroki, więc nie należy wnioskować, że ICSI zwiększa ryzyko. Można jednak uczciwie powiedzieć, że w tym badaniu nie było „polisą ubezpieczeniową” od braku zapłodnienia.
A co przy małej liczbie komórek jajowych?
To szczególnie ważne pytanie, bo utrata każdego oocytu ma wtedy większe znaczenie. W randomizowanym badaniu 336 cykli u pacjentek w wieku co najmniej 40 lat i/lub z maksymalnie czterema oocytami odsetek zapłodnień był wyższy po klasycznym IVF: 61,7% wobec 53,4% po ICSI.
Trzeba jednak bardzo precyzyjnie opisać mianownik. Te wartości dotyczą całej mieszanej populacji „wiek ≥40 lat i/lub ≤4 oocyty”, a nie wyłącznie izolowanej grupy z małą liczbą komórek. W raporcie podgrup metaanalizy dla samych ≤4 pobranych oocytów podano tylko wynik implantacji w bardzo małej próbie: N=42, 7,2% po ICSI i 10,8% po cIVF, RR 0,67 (95% CI 0,37–1,22). Nie podano osobnego odsetka zapłodnień ani żywych urodzeń na parę dla tej podgrupy.
Nie ma więc podstaw, by rutynowo wybierać ICSI tylko dlatego, że pobrano mało oocytów. Jednocześnie właśnie przy małej liczbie komórek każda decyzja jest bardziej indywidualna, bo niewielka próba zwiększa wpływ przypadku.
Wynik populacyjny nie jest historią każdej pary
Brak średniej przewagi ICSI nie oznacza, że każda konkretna para uzyskałaby identyczny rezultat po obu metodach. U jednej klasyczne IVF może zakończyć się całkowitym brakiem zapłodnienia, podczas gdy ICSI pokonałoby barierę penetracji osłonki. U innej problem może dotyczyć aktywacji oocytu i nie rozwiąże go samo wstrzyknięcie plemnika. Zdarza się również TFF po ICSI.
Randomizacja par odpowiada na pytanie, którą metodę warto rutynowo wybrać dla całej populacji. Nie pozwala zobaczyć alternatywnego wyniku tej samej pary w tym samym cyklu.
Czy w pierwszym cyklu warto podzielić oocyty?
Jeżeli dostępna jest odpowiednia liczba dojrzałych oocytów i istnieje realna niepewność co do zdolności zapłodnienia, można rozważyć podział materiału: część przeznaczyć do klasycznego IVF, część do ICSI. Taki split może zmniejszyć konsekwencje nietrafnego wyboru jednej metody i dostarczyć informacji przydatnej w następnym cyklu.
Nie jest to jednak wniosek bezpośrednio udowodniony przez omawianą metaanalizę. Autorzy celowo wykluczyli badania, w których randomizowano pojedyncze oocyty, a nie pary. Takie badania dobrze porównują zapłodnienie oocytów „rodzeństwa”, ale gorzej odpowiadają na pytanie o skumulowane żywe urodzenie dla całej pacjentki.
Przy małej liczbie oocytów split może być wręcz niepraktyczny. Podział czterech dojrzałych komórek na dwie i dwie pozostawia każdej metodzie bardzo małą próbę. Brak zapłodnienia w jednej części może wynikać z biologii konkretnych oocytów, a nie z metody. Strategii split nie należy więc ogłaszać standardem dla każdego pierwszego cyklu.
Jak powinna wyglądać decyzja?
Najpierw trzeba ustalić, czy istnieje rzeczywiste wskazanie do ICSI: ciężki czynnik męski, plemniki pozyskane chirurgicznie, wcześniejszy brak lub bardzo niski odsetek zapłodnień albo szczególne wskazanie embriologiczne. Następnie ocenić liczbę dojrzałych oocytów, historię leczenia, jakość nasienia w dniu punkcji i doświadczenie laboratorium.
Pacjentom należy przedstawić dwie prawdy jednocześnie:
- rutynowe ICSI bez ciężkiego czynnika męskiego nie zwiększa średnio szansy na żywe urodzenie;
- pojedyncza para może stracić w konkretnym cyklu, jeżeli wybrana metoda nie doprowadzi do zapłodnienia, a druga potencjalnie mogłaby.
Dobra medycyna nie polega ani na automatycznym stosowaniu droższej technologii, ani na bezrefleksyjnym odrzucaniu jej dla wszystkich. Polega na rozróżnieniu wskazania, dowodu populacyjnego i indywidualnego ryzyka.
Źródła
- Kayimu K. i wsp., Human Reproduction 2026, DOI 10.1093/humrep/deag066.
- Berntsen S. i wsp., Nature Medicine 2025, DOI 10.1038/s41591-025-03621-x.
- Fancsovits P. i wsp., J Gynecol Obstet Hum Reprod 2023, DOI 10.1016/j.jogoh.2023.102625.
Materiał edukacyjny; nie zastępuje indywidualnej konsultacji.
Ilustracja: autorska wizualizacja wygenerowana przy pomocy AI. Pokazuje miejscowe uszkodzenie błony oocytu jako możliwe powikłanie techniczne ICSI; nie przedstawia typowego przebiegu procedury ani częstości tego zdarzenia.